XLVII Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej

Od 1981 r. na początku sierpnia przybywa do Krakowa kilkadziesiąt osób z całej Polski (a w ostatnich latach i zza granicy), by uczcić pamięć tej garstki szaleńców, którzy 6. sierpnia 1914 r. na rozkaz Komendanta udali się z krakowskich Oleandrów w kierunku Kielc, by walczyć o wolną Polskę. W chwili, gdy ci „otumanieni" o godz. 9.45 wyłamywali szlabany graniczne zaboru austriackiego i rosyjskiego w Michałowicach, dla szóstego po Konfederatach Barskich pokolenia Polaków rozpoczynała się „wojna narodów". Ta, która po zwycięskiej wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. dała naszemu narodowi prawdziwą wolność i prawdziwą niepodległość. Tu w Krakowie wszystko się zaczęło, to Kraków jest „domem niepodległości". By upamiętnić Czyn 6 sierpnia 1914 r. w 10 rocznicę wymarszu Kadrówki z Oleandrów w roku 1924 r. zorganizowano I Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej, a w 1934 r. rozpoczęto sypanie Kopca Józefa Piłsudskiego na Sowińcu. Do 1939 r. odbyło się 15 Marszów. Po wojnie władze komunistyczne zakazały organizację Marszów, krypta Marszałka w Katedrze Wawelskiej była zamknięta, a Kopiec J. Piłsudskiego obsadzono szybko rosnącymi drzewami i skazano go na zapomnienie i powolną zagładę. Dopiero po 1970 r. za Gierka z inicjatywy żyjących jeszcze legionistów, a szczególnie płk. Józefa Herzoga - Prezesa Związku Legionistów Polskich w Krakowie, nastąpił wyraźny przełom. W czerwcu 1980 r. bardzo zniszczony Kopiec Józefa Piłsudskiego uznano za zabytek historii i kultury naszego narodu i sprawa odnowy w atmosferze ogólnonarodowego „uniesienia" związanego z powstaniem „Solidarności" wydawała się prosta. W 1980, 1981r., jak niektórzy podkreślają, można było usypać nowy Kopiec. Bardzo negatywną rolę w tym patriotycznym przedsięwzięciu odegrał w owym czasie ówczesny szef Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego p. Krystian Waksmundzki. O sypaniu Kopca w okresie międzywojennym w bardzo ciekawym referacie na sesji w Muzeum Armii Krajowej „75 lat Kopca Józefa Piłsudskiego" mówiła Iwona Fischer.

Wykład w Muzeum AK

Dwa następne referaty były dla mnie zupełnym nieporozumieniem. Pan Przemysław Wywiał, zamiast mówić o tym, jaki los spotkał Kopiec do 1980 r. i jak garstka zapaleńców w każdą sobotę i niedzielę przybywała na Sowiniec, by wyciąć drzewa z korony Kopca, skosić trawę, a później z dolnego poziomu nabrać trochę ziemi napełnić taczkę i wypchać ją do góry. Panie Wywiał tego nie robił, to niemłody, zmęczony pułkownik, a robiła to grupa ludzi skupionych wokół niego- głównie ówczesny „szef techniczny", Witek Tukałło, jego żona Ewa, Wojtek Pęgiel, Adam Słupek, Włodek Śliwczyński, Władysław Zielski, czy piszący te słowa. Dla Witka Tukałły, czy p. Zielskiego Kopiec był ważniejszy niż dom i rodzina. Panie Wywiał, panie Bukowski, trzeba przypomnieć o tych „pionierach odnowy" w najtrudniejszym okresie w historii Kopca. Trzeba przypomnieć o tym, że ktoś ziemię z polskich mogił rozsianych po całym świecie przywoził na tę Mogiłę mogił. Trzeba nauczyć się nazw tych miejsc, które wpisały się w nasze dzieje w najbardziej dramatycznych okolicznościach- w czasie II wojny światowej.

Za dwa lata będzie już setna rocznica tego „Wymarszu" i, jak sądzę, odbędą się w całej Polsce wielkie uroczystości. Także i w Krakowie? Kontynuatorami tradycji piłsudczykowskich i niepodległościowych w Krakowie jest Związek Piłsudczyków, Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego i Muzeum Armii Krajowej. Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej będzie z pewnością jedną z najważniejszych imprez tego wielkiego Jubileuszu, ale o tym w innym miejscu. Poniżej kilka migawek z sesji „75 lat Kopca Józefa Piłsudskiego".

Tegoroczny XLVII Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej był już 32. po wojnie. Brałem udział w pięciu Marszach 1983- 87 oraz w pięciu 2005- 09. Między tymi ze stanu wojennego, a obecnymi jest kolosalna różnica. Ci, co decydowali się na udział w Marszu w latach „80", byli świadomi, że grozi to dyscyplinarnym zwolnieniem z pracy, relegowaniem z uczelni, a w najlepszym przypadku kolegium i karą grzywny, czy więzieniem. Szliśmy ze sztandarami z antyrządowymi napisami, śpiewali patriotyczne pieśni. Początek i zakończenie było w kościele, w Katedrze Wawelskiej i w Katedrze Kieleckiej. Ci, co decydowali się na udział w takiej „imprezie", cywile, to byli naprawdę odważni ludzie, prawdziwi Polacy, patrioci. Co roku była nieco zmieniona trasa. Noclegi załatwiano u księży parafialnych (w mieszkaniach parafian lub w stodołach) i codziennie były msze święte. Był bliski kontakt z miejscową ludnością. To był prawdziwy marsz, wszyscy szli, kluczyli od miejscowości do miejscowości , musieli uważać, by nie zostali zauważeni i ujęci przez ZOMO. W przeddzień zakończenia Marszu był wybór komendanta, niemal co roku była inna osoba, inna kadra... A obecnie? Kilkakrotnie wypowiadałem się publicznie, więc oszczędźmy słów!

Przed Kościołem Mariackim

Od 15 lat jest ten sam komendant, ta sama „skuteczna" , niedostępna i arogancka Komenda, ta sama trasa, ten sam program, ta sama wielka pompa przy wjeździe i wyjeździe z bazy. Marne posiłki, fatalne warunki sanitarne noclegów, absolutny brak dyscypliny, elementarnych zasad kultury itp. Gdy słucham w trakcie ceremonii pożegnania na Oleandrach 6. sierpnia o godz.7.00 pełne patosu wystąpienia ViP- ów, kim to niby są ci młodzi ludzie stojący w szeregu i Kadry stojących naprzeciw. Jacy to wielcy patrioci, szlachetni ludzie, „strażnicy pamięci narodowej" , to naprawdę robi mi się mdło. Panowie, a może jest inaczej? A pijaństwo, kradzieże, profanowanie symboli, wulgarne słownictwo, wożenie dziewczyn, zamiast tych, którzy tego naprawdę potrzebują (może np. starsza kobieta wymaga pomocy i podwiezienia do bazy)? Wszystko to ładnie wygląda na Wawelu i w czasie Lekcji Śpiewania (tym razem w Małym Rynku ) w przeddzień wymarszu. Pięknie jest na Oleandrach w chwili wymarszu, w Michałowicach oraz przy powitaniach w miastach etapowych, a jak jest na trasie?

Szanowni ViP-y sprawdźcie to wszystko. Sprawdźcie, kto przemierza pieszo trasę między Krakowem, a Kielcami, bo ten Marsz jest nim tylko z nazwy. Sprawdźcie jaka jest to lekcja, historii, patriotyzmu i dobrego wychowania. Poza nudnymi wykładami pana M. w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie nie ma tam nic patriotyzmu! Warto sprawdzić, za co są cenne nagrody książkowe, odznaczenia. Ile jest w tym prawdy, że panowie i panie, których nikt nigdy nie widział na trasie to kandydaci do nagród i odznaczeń.

Niełatwo o tym pisać. Wspominam tamte trudne czasy stanu wojennego i tamte Marsze. Tamtych wspaniałych ludzi, patriotów.

Co się stało? Trudno uwierzyć, że można jeszcze Marsz uratować. Mdło mi się robi, gdy pomyślę, że na uroczystościach w Michałowicach był senator PO p. Bogdan Klich, który zapewne słyszał jak skandowano: „grabarz polskiej armii."

„ Nadzieja odchodzi ostatnia", bądźmy dobrej myśli. Może w setną rocznicę wymarszu Kadrówki nastąpi odrodzenietej pięknej idei?

(Lekcje śpiewania)

Oleandry

Oleandry

Na Placu Matejki

Na Placu Matejjki

W Michałowicach

Przed wymarszem